sobota, 22 lipca 2017

Kto ignoruje boginie, czyli szokujący fakt na temat astrologii współczesnej.


Przechodzę nieustające zafascynowanie astrologią hellenistyczną. Jest ona specyficzna i dużo bliżej jej do swojej indyjskiej siostry, niż do współczesnej astrologii humanistycznej. Ma ona swoją specyfikę i własne spojrzenie na domy. Stało się ono punktem wyjścia do tej mojej krótkiej refleksji na temat podziału astrologicznego kółka na dwanaście części.
Na temat domów już od dawna toczą się spory. A początkujący adept się gubi i z rozpaczą w głosie krzyczy: „To gdzie ja w końcu mam umieścić ten seks, w VIII, czy w V?”. Tak, to właśnie ósmy dom najbardziej dzieli miłośników astrologii i to, gdzie umieścić w radixie życie erotyczne. A może w ogóle usunąć dom ósmy i problem z głowy? Niektórzy astrologowie tak właśnie postępują. Tylko czy astrologiczny redukcjonizm jest odpowiedzią? 

Już u Williama Lilly'ego mamy połączenie domów ze znakami, zatem czy dom przynależny Skorpionowi ma być wstrzemięźliwy? Choć ten słynny astrolog raczej unikał intymnych tematów. Lee Lehman zauważa, że część tekstów powstawała w czasach, gdy nie wypadało mówić o życiu intymnym, więc i w opisach nie ma o nim za wiele. Choć nie jest to regułą. Pierwsze wzmianki o połączeniu seksualności z domem VIII pojawiają się dopiero w XX wieku u Alana Leo, jednak w typowo wiktoriańskim stylu, czyli ostrożnie, nie za dużo, po prostu jako choroby weneryczne. Dopiero w latach 50. XX w. wyeksponowano otwarcie temat seksualności w astrologii, różnych jej odcieni i rozumienia ich w radixie. W 1930 odkryto Plutona i związano go ze skorpioniastym ósmym domem. Współczesna astrologia humanistyczna widzi więc tu również mocną seksualność, bardzo intensywną, plutoniastą. Nie znalazłam powodu, żeby tego nie uznawać. Ale nie tylko to jest kwestią sporną, również dom drugi i to, czy przynależą do niego jedynie sprawy materialne, czy może jeszcze połączyć go z naszym systemem wartości.

Co innego jednak jest tematem głównym tego posta, mianowicie dom trzeci. We współczesnej astrologii humanistycznej kojarzony z krótkimi podróżami, kursami, rodzeństwem, kuzynami, sąsiadami, nauką na niższym poziomie, komunikacją, przekazywaniem informacji. Tymczasem w astrologii hellenistycznej jest to dom łączony z Księżycem, a nie z Merkurym, któremu w tym systemie przynależy dom pierwszy.
Dziewiąty dom połączono ze Słońcem, bogiem Ojcem (Theos) i co za tym idzie z religią. Z męską religią, w której mamy boga, kult, system, wiarę, rozwój, duchowość. Trzeci dom to kult lunarny, czyli to, co nieoficjalne, żeńskie, księżycowe. To kult bogini matki (Thea), przyrody, płodności. Są zestawione w opozycyjnych domach. Lunarna bogini i solarny bóg. Piękna harmonia dwóch odsłon duchowości. We współczesnej astrologii humanistycznej rzadko kiedy słyszy się o takim zestawieniu. To dom IX kojarzymy z duchowością i religią, ale III już nie. Robert Hand zauważa, że IX dom to religia ortodoksyjna, oficjalna, natomiast III to taka, która może być prześladowana, zepchnięta na peryferia, niekonwencjonalna, alternatywna, nie pasująca do obowiązujących norm.

Kult przyrody, matki ziemi, płodności, Gai, natury zniknęły z astrologicznego kółka. Lunarna bogini to też bycie wieszczem, przepowiadanie, kontakt z wyrocznią. To w końcu Księżyc, a więc głos intuicji. Gdy w tym domu mamy Wenus, Księżyc, bądź Merkurego może to być zwiastunem dobrego kontaktu z intuicją. Dziś domy wodne wiążą się z intuicją, zatem IV, VIII i XII.
Połączenie domu III z religią mamy u Alcabitiusa, który dodatkowo lokował w tym sektorze krótkie podróże, wiadomości, oraz okres poprzedzający śmierć. Guido Bonatti skupiał się przede wszystkim na kwestiach związanych z rodzeństwem. William Lilly również upatrywał w tym sektorze spraw związanych z rodzeństwem, krótkimi podróżami, listami, plotkami, wiadomościami, oraz ramionami, rękami i palcami. Możemy znaleźć u niego informację, że odpowiada on znakowi Bliźniąt, jednak jego planetą jest Mars. 

Księżyc według dawnej astrologii raduje się w tym domu, czyli czuje się w nim najlepiej. Dom pierwszy to miejsce radości Merkurego, Wenus cieszy dom piąty, Marsa szósty, Słońce dziewiąty, Jowisz raduje się w jedenastym, natomiast Saturn w dwunastym.
Możliwe, że zostało to zapomniane, bo nie jest to może tak przydatna informacja. Jednak w wielu horoskopach widać, że się to potwierdza, trzecio-domowcy często idą niekonwencjonalną religijną ścieżką. Warto to badać.


2 komentarze:

Copyright © 2016 Siddhādeśa , Blogger