niedziela, 9 lipca 2017

Kosmos uratował mnie przed złowieszczą Algol?

Założyłam kiedyś stronę internetową, która miała taki kosmogram:
Daleko mu do ideału, chyba jedynie ratuje go gwiazda stała, Wega, na ascendencie, a tuż przy niej Ascella, która jest patronką pisania, oraz ładne aspekty do mojego urodzeniowego horoskopu. Mamy też tutaj wielki trygon ognisty z Uranem, Marsem i Jowiszem. Na pewno starałam się pisać teksty, których nie ma w innych miejscach w sieci (Uran w III), często jednak zmieniając tematykę. Czytelnicy się pojawiali i pojawiają, dostałam wiele cudownych i wspaniałych maili (Jowisz w VII). Staram się by blog był dla pasjonatów tej tematyki, by rozwijał, aktywizował i pomagał, tak po prostu bez komercyjnego planu (Mars w XI). Ten wielki trygon w znakach może nie do końca związanych z pisaniem, ale może właśnie ta ognistość sprzyja temu, żeby wcielać w życie to, o czym tam piszę, działać, używać tej wiedzy, a nie gromadzić gdzieś tam kolejne notatki. 

Saturn oczywiście troszkę osłabia, spowalnia, utrudnia. Jest on almutenem horoskopu oraz władcą ascendentu, i Księżyca. W Skorpionie nie ma wiele godności, jest na termach Jowisza, ale godność przygodną zyskuje dzięki koniunkcji z MC, również jako planeta dzienna w dzień jest na górze horoskopu, co też nie przeszkadza. Merkury w Skorpionie w trygonie do Neptuna – czasem poruszam trudne tematy, ale związane przede wszystkim z duchowością. 

Całkiem niedawno pomyślałam, że może pora na zmianę nazwy, a wraz z nią na nowy horoskop (przyjmując nową nazwę automatycznie dobrze jest spojrzeć na horoskop owej zmiany). Ustaliłam, że chcę Wenus w Byku na MC, Księżyc w Wadze już w koniunkcji z Jowiszem wydawał się też całkiem fajny. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że pojechałam na retreat medytacyjny. Umówiłam się zatem z dostawcą hostingu co do szczegółów i poprosiłam pewną osobą, żeby w odpowiednim momencie skontaktowała się z tym dostawcą i opublikowała post, żeby oczywiście dotarł on do ludzi (bo od tego momentu liczę „narodziny” strony). W teorii było to proste: dwa kliknięcia i po sprawie. Pojechałam spokojna na medytacje, bo wiedziałam, że zostawiłam to w dobrych rękach.


Niestety pojawiły się komplikacje, a wraz z nimi opóźnienia. Wenus uciekła z MC, za to na descendent wskoczył Neptun (dobrze, że nie Saturn, lub Pluton!) i horoskop się nieco przesunął. Pomyślałam, że ok, mogło być gorzej, może Kosmos chce, żeby taki właśnie był horoskop mojej nowej strony. Uświadomiło mi to, że astrologia elekcyjna niekiedy działa tak, jak sama chce. Bo pewne wydarzenia mają swój charakter, który musi być widoczny w horoskopie ich powstania i nic na to nie poradzimy. Może zostałam uratowana przed MC w koniunkcji z maleficzną gwiazdą stałą, która nazywa się Algol?
A teraz kilka zaskakujących, przynajmniej dla mnie, faktów:
  • nowe MC znajduje się dokładnie w tym samym miejscu, co mój descendent. Wygląda na to, że Kosmos spersonalizował ten horoskop elekcyjny, aby był uszyty dokładnie na moją miarę. 
  • Pierwotnie myślałam, żeby zmienić nazwę na Achernar.pl, ponieważ Achernar jest to jedyna gwiazda stała o naturze samego Jowisza, jest zatem bardzo pomyślna. Jednak wiele osób mówiło, że Achernar nie kojarzy się z niczym i nie podobne jest do nikogo. A tutaj taka mała niespodzianka - jest ona bardzo blisko elekcyjnego descendentu.
  • Władca ascendentu i MC w Raku w koniunkcji z Marsem w kwadraturze do Jowisza i Księżyca. Może tematyka strony będzie teraz bardziej tradycyjna, może będę pisać o więcej o przeszłości, o źródłach? Kwadratura, zatem liczę na ożywione dyskusje z czytelnikami.

2 komentarze:

  1. Strach kreuje i wzmacnia demony.
    Może sfera Venus działałaby bardziej hipnotyzująco pod auspicjami Al'gol :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Może :)
    Przy innej stronie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Siddhādeśa , Blogger