środa, 29 marca 2017

Horoskop elekcyjny bardzo ważnego egzaminu

Horoskop elekcyjny bardzo ważnego egzaminu
Miałam dzisiaj bardzo ważny egzamin. Jeden z najważniejszych egzaminów, które trzeba zdać by zostać dopuszczonym do obrony pracy doktorskiej. Na dodatek z filozofii, która jest wymagającą i trudną dziedziną wiedzy nawet dla kogoś, kto siedzi w niej od lat. Był lekki stres, ale horoskop elekcyjny mnie uspokajał: czy z tak ładną naturalną elekcją coś mogłoby pójść nie tak? Nie ustalałam astrologicznie tej daty, jest to przykład tzw. naturalnej elekcji. Uważam, że takie horoskopy są często najlepsze i warto płynąć wraz z naturalnym nurtem wydarzeń.


Dom I, czyli ja na egzaminie
Po pierwsze elekcyjny ascendent wypadł w znaku Lwa, który chce się zaprezentować jak najładniej, najlepiej, najmądrzej i najwspanialej. Po drugie ten sam ascendent w Lwie szczęśliwym trafem przy starcie egzaminu rozpoczął tworzenie trygonu z moim własnym, osobistym ascendentem w Strzelcu. Yay. Słońce, władca ascendentu, w Baranie w IX domu – to pięknie pokazuje, że zdaję egzamin z filozofii. Słońce jest bardzo mocne i silne. Gorące i suche Słońce jest wywyższone w gorącym i suchym Baranie, na termach Wenus, i w dekanacie Marsa – bardzo energetyczna mieszanka. Szłam na ten egzamin mając w głowie hasło spartańskich wojowników: „Z tarczą, albo na tarczy”, oraz soundtrack z Rocky'iego, co idealnie obrazuje tak mocną obsadę Barana i moje nastawienie. Wiedziałam jaką ocenę chcę dostać, wiedziałam jakie mam mocne i słabe strony. Kluczem było powściągnięcie emocji by za bardzo się nie stresować.

Za to tak mocne Słońce może się wykazać w pełni, choć może zbyt szybko i pośpiesznie, bo tej energii jest za dużo, jest to nadmiar adrenaliny. Jest motywacja, wiara w siebie, bojowe i waleczne nastawienie, przekonanie, że się uda, ale jednocześnie napięcie. Dodatkowo to właśnie Słońce oświetla mój urodzeniowy ascendent swoim blaskiem – wprawdzie separacyjnym trygonem, ale jednak dodaje to wiary w swoje możliwości i umiejętności zaprezentowania tego, co chce się zaprezentować.


 Komisja i egzamin
Komisja to Mars w Byku (bo przecież egzaminatorzy to sędziowie!, wynik egzaminu to również dom X – korzyści z wiedzy, jak twierdzi John Frawley i tym tokiem rozumowania się tutaj kieruję). Mars w Byku jest na wygnaniu, za to ma godność przygodną poprzez umiejscowienie w domu kątowym, a także jest władcą troistości. Jest w termach Merkurego i dekanacie Księżyca. Znajduje się on na gwieździe stałej o nazwie Almak – radosnej, obdarzającej honorem, wybitnością. Komisję stanowił zespół szanowanych autorytetów i wybitnych znawców filozofii. Nie tworzy jednak żadnych aspektów z sygnifikatorami osoby egzaminowanej. Czy to bardzo źle? Jak widać brak aspektów w ogóle nie przeszkodził w zdaniu egzaminu na 5.

Egzamin to dom IX, jak widać jego władcą jest mocny Jowisz, a w samym domu IX znajduje się pomyślna Wenus.

Mój drugi sygnifikator to Księżyc w Baranie w dekanacie Wenus na termach Saturna, tworzący koniunkcje z Merkurym – wskazywałoby to na bardzo dobrą komunikację, dobrą pamięć, ale chęć by szybko wszystko z siebie wyrzucić, może nawet za szybko. Na szczęście Saturn (wł. VII domu) tworzy śliczny trygon z Księżycem – sporo osób trzymało za mnie kciuki! 

Wynik
John Frawley w swoich wykładach i podręczniku kładzie ogromny nacisk na recepcję. Przy tym horoskopie wydaje mi się, że recepcja jest sprawą kluczową, bo pokazuje pozytywny wynik egzaminu. Mars w Byku (znak wywyższenia Księżyca) i Księżyc w Baranie (domicyl Marsa), jest przykładem recepcji, co pokazuje współpracę, wsparcie, harmonię. Jest jak niewidzialna koniunkcja. Poradziłam sobie ze wszystkimi pytaniami i dostałam bardzo dobrą ocenę.

Dodatkowe sprawy
Zwolennicy tradycyjnej astrologii traktują Urana, Neptuna i Plutona podobnie jak gwiazdy stałe. Tutaj warto zwrócić uwagę na Urana – nie dość, że energiczny, niecierpliwy znak Barana jest tak podkreślony, to jeszcze Uran w separacyjnej koniunkcji z Księżycem. Otóż – pojawiły się zaskakujące pytania, nad którymi musiałam się chwilę zastanowić. Pytania niespodzianki. Ale Słońce w Baranie w trygonie do ascendentu elekcyjnego i natalnego – poradziłam sobie i z tym.
Kwestia nowiu – ten horoskop kolejny raz uświadomił mi, że nów nie jest maleficzny. Ciągle się temu przyglądam i będę się temu przyglądać, ale póki co wydaje mi się, że pewne zjawiska są po prostu mocne (zaćmienia, nowie) i ta ich moc może się różnie manifestować, niekoniecznie negatywnie.
W elekcjach egzaminu bardzo ważny jest Merkury, gdyż jest to naturalny sygnifikator nauki. W Baranie jest on peregrynem, jednak ładnie wspiera go trygon z Saturnem oznaczający rozsądek, krytycyzm. Saturn nieco łagodzi i hamuje ten nadmiar marsowej energii, co pokazuje opanowanie i stabilność pozwalającą na udzielanie odpowiednich odpowiedzi.
Bardzo sprzyjające jest to, jak ten horoskop elekcyjny rezonuje z moim urodzeniowym. Oprócz wspomnianego ascendentu w trygonie do mojego urodzeniowego asc, oraz Słońca w podobnej sytuacji, elekcyjny Merkury i Księżyc tworzą separacyjny (ale zawsze coś!) sekstyl z moim stellum w Wodniku. Elekcyjny Jowisz, który jest tutaj władcą domu IX, tworzy aplikacyjny trygon do mojego Słońca. 

Gwiazdy stałe na ascendencie
Jak widać na printscreenie z Morinusa na ascendencie jest zbiór gwiazd stałych, a w bezpośredniej koniunkcji jest Asellus Borealis, która zgodnie z Ptolemeuszem ma naturę Marsa i Słońca. To gwiazda pomyślna, dodająca odwagi, cierpliwości, heroizmu, wzmacnia pozycję lidera. 




sobota, 18 marca 2017

Dlaczego warto mieć partnera z jakąś planetą w Pannie?

Dlaczego warto mieć partnera z jakąś planetą w Pannie?

Po pierwsze: gdy boli Cię głowa/gardło/kostka, potrzebujesz plastra/maści/opatrunku/chusteczki możesz śmiało zapytać Panny czy nie ma czasem czegoś potrzebnego przy sobie. A ona wyciągnie swoją podręczną apteczkę i są spore szanse, że akurat będzie tam potrzebny Ci medykament.
Po drugie: Panny lubią seks. Mogą mieć do niego podejście jak do wszystkiego innego: czyli perfekcjonistyczne, mistrzowskie. Czyli mogą po prostu być w tym dobre! Mogą uwielbiać doskonalić swoją seksualna technikę i wciąż poznawać nowe obszary. 

Po trzecie: przygotuj się, że na urodziny dostaniesz praktyczny i przydatny prezent. Panna ceni pragmatyzm, nie kupi Ci kwiatów, które zwiędną i pójdą na śmietnik. Przygotuje Ci coś, co Cię rozwinie i będziesz mieć z tego użytek na lata. Prezent będzie przemyślany i mocno zindywidualizowany. Bo to jest jeden z jej sposobów pokazania uczuć – poprzez czyny, gesty i opiekowanie się.
Po czwarte: chętnie zrobi Ci śniadanie i uzna to za coś naturalnego. Pościeli Ci też łóżko, poukłada ubrania i zmyje naczynia. I nie zrobi z tego wielkiego halo. Po prostu tak ma. Jeśli zostawisz Pannę samą w zabałaganionym pokoju, to spodziewaj się, że w najlepszym wypadku zastaniesz porządek, w najgorszym dostaniesz reprymendę.
Po piąte: będzie prowadzić kronikę waszej znajomości od dokładnej daty poznania, robiąc dużo zdjęć. 

Po szóste: nauczysz się jak poprawnie katalogować i układać WSZYSTKO.
Po siódme: zrobi Ci porządek na komputerze.
Po ósme: szybko nie wyjawi swoich uczuć, bo jest to osoba ostrożna, która musi sobie wszystko poukładać, przemyśleć i zanalizować nim się bardziej zaangażuje. Ale za to jest wierna, lojalna, oddana i usłużna.
Po dziewiąte: Panna widzi świat w specyficzny sposób zwracając uwagę na szczegóły i drobiazgi, które nie każdy jest w stanie wyłapać. Przebywając z Panną nauczysz się zwracać uwagę na detale. Czy to jeśli będzie chodziło o różne rodzaje desek podłogowych, czy o niuanse związane z różnicami między dietą paleo, a dietą kwaśniewskiego. Gdy powiesz jej co jesz, na pewno znajdzie idealną nazwę dla Twojego sposobu odżywiania (dowiedzenie się, że jesteś pescowegetarianinem może być bardzo przydatne!).



Copyright © 2016 Siddhādeśa , Blogger