czwartek, 29 grudnia 2016

Astrologia na święta

Astrologia na święta
Święta to czas magiczny. Odpoczynek, jedzenie i relaks. Różne konfiguracje planetarne nieco inaczej do tego czasu podchodzą. Oto krótki przewodnik.
Księżyc w Skorpionie. Gdy osoba z Księżycem w Skorpionie wygodnie sobie siedzi przy stole z bliskimi słuchając kolęd i nagle zobaczy za oknem podjeżdżający samochód, wówczas zrywa się i szybko gasi światło. Taka osoba nie lubi obcych ludzi, zwłaszcza jak w końcu czuje się dobrze i bezpiecznie. Kucnie więc przy ścianie i poczeka, aż niespodziewani goście przestaną naciskać dzwonek i w spokoju odejdą. Dopiero wtedy pozwoli wstać z podłogi swoim domownikom i wrócić do jedzenia.
Merkury w Skorpionie. Jeśli powiesz takiej osobie: przesuń się proszę, bo może uda mi się tu przecisnąć. To spodziewaj się, że odpowie: póki co! Jeszcze jeden serniczek i trzeba Cię będzie przeskakiwać, bo obok się nie przejdzie! Za to mogą zmotywować do pracy nad sobą, więc powinno się je cenić.
Słońce w Skorpionie. Przy rodzinnych biesiadach osoba z tak położonym Słońcem raczej będzie się zajmować zadawaniem pytań niż udzielaniem odpowiedzi. Chyba, że akurat zechce. Może się zdarzyć, że gdy zadasz o jedno pytanie za dużo to usłyszysz: a co Cię to obchodzi. I temat będzie zakończony. Pamiętaj, nie pchaj się w te rejony, do których Słońce w Skorpionie Cię nie zaprasza.
Księżyc w Strzelcu. Taka osoba się ze wszystkiego śmieje i ma do całych świąt bardzo dużo dystansu. Ubieranie choinki potraktuje jako okazję do zabawy i wygłupów. Do wigilijnej kolacji może ubrać się w tradycyjny strój indyjski.
Księżyc w koniunkcji z Neptunem. Jeśli szukacie osoby odpowiedzialnej za modlitwy, opłatek i duchową atmosferę, to możecie być spokojni, bo ta osoba o to zadba. Wprowadzi świąteczną atmosferę i będzie wszystko bardzo mocno przeżywać.
Słońce w Baranie. Energicznie zajmie się rozdzielaniem uszek. Narzuci tempo i nie pozwoli by się wszystko wlokło i przeciągało. Jesz jeszcze pierożki? To nic. Słońce w Baranie już zacznie nakładać Ci na talerz rybę. Przecież jeszcze tyle do zjedzenia, a potem pasterka.
Merkury w Wadze. Zawsze chętny do miłej rozmowy i pomocny.
Wenus w Strzelcu. Uwielbia, gdy jest dużo ludzi i śmiechu. Spróbuje wszystkich potraw, bo będzie chciała zobaczyć, jak smakują. Przy czym opowie o swoich wojażach i przygodach, albo planach na kolejne. Nawet jeśli podasz jej nalewkę z piołunu, to z ciekawości spróbuje. Gdy ktoś będzie za bardzo narzekał, albo gdy ciotka Stefka zacznie opowiadać o swoich przygodach z kolonoskopią, to może się znudzić i wyjść z pomieszczenia, bo ją to nudzi. Świat jest zbyt piękny, by marnować energię na marudzenie.
Księżyc w Pannie. Natomiast gdy ciotka Stefka zacznie opowiadać o swoich przygodach z kolonoskopią osobie, która ma Księżyc w Pannie, to może usłyszeć: tak, miałam nieco podobnie podczas mojej gastroskopii.
Wenus w Rybach. Osoba z taką Wenus też spróbuje różnych nalewek, ale po prostu dlatego, że lubi alkohol. Uwielbia też słodycze, więc jeśli postawisz przed nią miodownik, to spodziewaj się, że niebawem zniknie.
Słońce w Raku. Rodzinne święta to dla takiej osoby najlepsze wydarzenie sezonu. A jeśli będzie miała okazje jeść potrawy robione wedle przepisu pra-pra-prababci, to już w ogóle wspaniale. Chętnie opowie o swoich przodkach i dawnych zwyczajach.
Słońce w Lwie. Nie lubi gotować, ale jak już stanie przy kuchni, to zrobi coś, co inni na pewno będą podziwiać i zachwalać. Dba o dietę, więc jeśli szarlotka, to tylko kawałek. Jeśli opowie historię, to na pewno nikt inny tak wspaniałej nie opowie. Dobrze się czuje wśród ludzi i jest bardzo lubiany. Co roku czymś zaimponuje, bo taki już jest – nie stoi w miejscu, a błyszczy i oświetla innych swoim blaskiem.
Merkury w Wodniku. Przy świątecznym stole opowie o swojej astropasji i o tym, kiedy są najlepsze dni w roku 2017 na różne działania.

wtorek, 27 grudnia 2016

Horoskop Siddhādeśi

Horoskop Siddhādeśi
Jeśli ktoś byłby ciekawy, to właśnie tak wygląda horoskop tego bloga:

Jak sprawić, by Wenus w Byku się Tobą zainteresowała?

Jak sprawić, by Wenus w Byku się Tobą zainteresowała?
Spodobała Ci się Wenus w Byku, ale nie wiesz jak sprawić, by zwariowała na Twoim punkcie? Oto krótki poradnik, który może Ci troszkę pomóc w przygotowaniu się na to wyzwanie.
Pierwszy i najważniejszy punkt: zadbaj o wygląd. Ta Wenus odbiera intensywnie świat wszystkimi pięcioma zmysłami, a na dodatek jej wrażliwość estetyczna jest mocno wyostrzona. Jeśli będziesz wyglądał jak menel, czy śmiecionurek, to zapomnij w ogóle o tym pomyśle, by się z nią umówić, bo nie masz szans. Najlepiej ubrać się elegancko, ładnie, zrobić sobie odpowiednią fryzurę i na wszelki wypadek skonsultować stylóweczkę z jakimś profesjonalistą. Jeśli coś będzie nie tak i ubierzesz śmieszną czapkę, to może zacząć udawać, że Cię nie zna. Albo zacznie uciekać na Twój widok, bo spędzenie wieczoru z dziwnie ubranym mężczyzną, to dla niej najgorsza katastrofa. A jeśli chcesz ją dobić, to opowiedz jej o swojej miłości do disco-polo i że masz całą dyskografię zespołu Akcent, czy o tym jak mieszka Ci się w samochodzie i że wcale nie jest to takie straszne, na jakie wygląda. Po prostu wybiegnie z krzykiem.
                        
Gdy przejdziesz casting na partnera i wzbudzisz jej zainteresowanie, to na pewno z czasem da Ci wskazówki jak możesz wyglądać lepiej. I przyjmij je, bo to skarb, mieć swojego prywatnego stylistę. A może być i tak, że sam zaczniesz się pytać jak przystrzyc włosy, jaka broda Ci pasuje i w ogóle w co się ubrać. Przyjdzie to samo i naturalnie.
Zanim jednak dojdziesz do tego etapu, musisz się namęczyć by wzbudzić jej zaangażowanie. Taka Wenus nie jest hop do przodu, nie lubi szybkiego tempa, więc pamiętaj by się nie spieszyć. Musi być pewna swoich uczuć, nim się zaangażuje. Za to jest niezwykle lojalna i stała w uczuciach. Dobrym sposobem by się jej przypodobać jest gotowanie. Na przykład upiecz ciasto, ale nie Kopiec Kreta z proszku, tylko ciasto kruche z rabarbarem, konfiturą malinową i bezą, czy coś w ten deseń. Pamiętaj też, żeby dobrać odpowiednie składniki najlepiej zdrowe, ekologiczne, bezglutenowe i bez cukrowe, a przede wszystkim by jakość produktów była jak najlepsza. Ta Wenus nie lubi bylejakości. A jeśli jeszcze przy tym oszczędzisz, to w ogóle cudownie (ona jest gospodarna). Pyszne jedzenie, smaczne piwo, miła atmosfera – to jest to, co ona lubi najbardziej. Zapraszając ją na kolacje masz spore szanse by ją sobą zainteresować. Ale oczywiście to nie wszystko.

Na spotkania wybieraj miejsca piękne i bliskie natury. Na przykład piknik w parku, w którym możecie siedzieć na kocu otoczeni girlandą kwiatów, a w powietrzu unosi się słodki zapach (ona mocno zwraca uwagę na zapachy!), śpiewają ptaki, przy was spaceruje skrzypek i gra romantyczne utwory. Czy piknik w lesie, z dobrym winem, wśród orzeźwiających drzew, z sarnami, które na Was zerkają skubiąc trawę i muzykiem, który wygrywa na flecie subtelną melodię. Spodoba się jej wyjście do muzeum, teatru, filharmonii, na koncert, do spa, czy w góry. Bywa dosyć tradycyjna, więc raczej sztuka klasyczna, niż jakiś performens, podczas którego artysta podskakuje przez 3 godziny, a potem obsypuje się konfetti.
Ona nie szuka intensywnych wrażeń, nie potrzebuje by dużo się działo, więc nie planuj zwariowanego weekendu, podczas którego nikt nie będzie wiedział, gdzie ostatecznie wylądujecie czy w Madrycie, czy w Londynie i czy obudzicie się z wytatuowanymi na twarzy połówkami serc. Ma tą swoją lekką ospałość i to jest jej urok. Nie lubi żadnych dram, ceni przede wszystkim spokój. Jeśli zrobisz jakąś dramę, to masz u niej tak grubą kreskę, że już tylko stan Twojego portfela może Cię uratować.

Co do portfela, chodzą plotki, że Byki są materialistami. No cóż, trochę są. Bardzo cenią sobie stabilność finansową. Taka Wenus w Byku jest bardzo praktyczna, konkretna i zaradna, takimi cechami możesz też jej zaimponować. Dla niej liczy się to, czy potrafisz znaleźć sobie pracę, utrzymać się w niej, zarobić i kupić mieszkanie. Jeśli tak, to śmiało zaproś ją na randkę. Jeśli nie, to najpierw się ogarnij, bo możesz mieć problemy z zainteresowaniem jej sobą. Jeśli będziesz chciał pokazać jej, że ją kochasz, to nie bój się wydawania pieniędzy. Czy zatem biedna osoba ma szansę u takiej Wenus? Oczywiście, że tak, tylko musi się starać 10 razy mocniej. Najlepiej, żeby taki mężczyzna dobrze gotował, obsypywał ją prezentami, zabierał na wycieczki, pozwalał jej relaksować się w wannie i robić sobie maseczki. Jeśli będzie miała ten komfort, że może sobie leżeć i zajmować się pięknymi rzeczami, upiększaniem siebie i swojego otoczenia, to nawet biedniejszy kandydat da radę.
Jeśli zastanawiasz się jaki sprawić jej prezent, to pamiętaj by był mocno spersonalizowany i znaczący! Przy czym zgodny z jej estetycznym smakiem i luksusowy. Taki, w którym pokażesz swoje zaangażowanie i uczucia, a jednocześnie będzie to coś, co jej będzie pasowało do ubioru/stylu/mieszkania. Spodoba się jej też to, co naturalne, ekologiczne, najlepiej ręcznie robione (ale oczywiście doskonałej jakości). Może lubić rzeczy klasycznie piękne, tradycyjne, folklorystyczne, czy etno.

Dla niej komfort jest kluczowy, więc może się zdarzyć, że wybierze pracę nad trudnym związkiem, niż ryzyko przeżywania niekomfortowego i bolesnego rozstania. Nie lubi skakać z kwiatka na kwiatek, a raczej związek traktuje jako emocjonalną inwestycję. Wkłada w niego energię i chce by trwał, dając jej poczucie stabilności i komfortu.
Wenus w Byku w horoskopie mężczyzny pokazuje jaki jest jego ideał kobiety – czyli właśnie taka zmysłowa, kobieca, pełna wdzięku, obdarzona zmysłem artystycznym i lubiąca gotować. Powinna też mieć na czym siedzieć i czym oddychać, bo on raczej za chudzinkami nie przepada. Wenus w horoskopie kobiety powie o tym, jaka ta kobieta jest w relacjach, w miłości, seksie, jakie lubi rozrywki i towarzystwo. Znając położenie jej Wenus, możesz wiedzieć jak do niej podejść by jej nie zrazić i ocenić czy w ogóle masz jakiekolwiek szanse :). Pamiętajcie jednak, że nigdy nie mamy czystej i nieskazitelnej Wenus w Byku, a zawsze jest ona zabarwiona przez dom, w którym się znajduje i aspekty jakie tworzy z innymi planetami.
Ciekawi Cię, gdzie jest Twoja Wenus - napisz do mnie, a pomogę Ci to ustalić.


środa, 7 grudnia 2016

Czy powinniśmy bać się Antaresa?

Czy powinniśmy bać się Antaresa?
Jestem tak zwanym rocznikiem Czarnobyla. Moje pokolenie zostało naznaczone w dość szczególny sposób: Saturn przechodził wówczas przez gwiazdę stałą zwaną Antaresem, toteż wielu moich rówieśników ma zapewne obecną gdzieś tę koniunkcję. Jeden kolega, który ma akurat Saturna z Antaresem w koniunkcji z descendentem i opozycją z Księżycem, narzekał troszkę na ten nasz rocznik. Jak to człowiek z Saturnem na osi. Ten wstęp jest w zasadzie po to, bym miała „wymówkę” dlaczego zabieram się za tak trudny temat. Ponieważ mam Antaresa dosyć mocno zaznaczonego w horoskopie, to pozwolę sobie podzielić się garścią refleksji.
Pierwszy raz zetknęłam się z tą gwiazdą, gdy sięgnęłam do "Tetrabiblosu" Ptolemeusza. Ogarnęło mnie przerażenie, gdy przeczytałam, że oznacza ona nic innego jak gwałtowną śmierć. Potem się pocieszyłam, że może to lepiej, niż się długo męczyć. Rach ciach i już jesteś na drugiej stronie. Ale jakaś niechęć pozostała do zgłębiania tego tematu. Potem coś mnie podkusiło i kupiłam książkę „Gwiazdy stałe” wydaną przez PTA. To oczywiście znakomita pozycja, ale gdy się poczyta o tym, jak to Antares jest trudny, że to w końcu gwiazda końca, to taka lektura zetrze uśmiech z twarzy nawet największemu wesołkowi. Oczywiście czytałam Leona Zawadzkiego, który propsuje dosyć mocno gwiazdy stałe. A w szkole astrologii PTA temat powracał. I chyba dopiero szkoła mi pokazała, że nie ma się czego  bać.
To jest jak z kartą „Śmierć” w tarocie. Gdy ją wyciągasz, to myślisz, że zaraz zejdziesz z tego świata? Dzwonisz w razie czego po karetkę, czy zamawiasz sobie już nagrobek online? Nie robisz tego. Nikt o zdrowych zmysłach tego nie robi. Bo tarot rzadko kiedy jest tak dosłowny, a tę kartę traktuje się jako symbol zamknięcia, zakończenia, przejścia w nowy etap. W życiu zwyczajnego człowieka będzie to zmiana. Tarot jest kontekstowy – w życiu patologa wyciągnięcie tej karty może oznaczać, żeby bardziej skupić się na pracy. Tak samo jak tarot zależy od kontekstu, pytania, osoby, tak i astrologia. I tak samo astrologia mówi o procesach, czy wydarzeniach, których skala może być malutka, czy po prostu specyficzna w zależności od tego kto pyta. Bo przecież ja ze swoim Antaresem nie zostanę dowódcą wojska. Serio nigdy mi nie chodziło po głowie by zostać generałem. A polowania na lisy to brrr... jestem tak bardzo przeciwko, że bardziej już chyba nie można. Trzeba zerknąć na całość horoskopu, żeby zrozumieć co gwiazda robi danej osobie.
Mimo, iż nie wybrałam kariery wojskowej, bardzo mocno odczuwam Antaresa. Wg Juliana z Leodycei jego natura ma charakter połączenia Marsa z Jowiszem. To jest Serce Skorpiona, „Anty-Ares”, czyli przeciwnik Marsa, ktoś od niego dużo silniejszy, albo po prostu rywal. Jest to więc symbol potężnej energii, zdolności do zregenerowania się, do odbicia się od dna i czerpania siły ze wszystkiego, co spotyka człowieka. Antares daje hart ducha. Jego ulubionym hasłem mogłoby być „stal hartuje się w ogniu”, albo „co mnie nie zabije, to mnie wzmocni”. Antares czasem szuka dramy, bo to jednak są intensywne emocje. Czasem drama szuka Antaresa. Ale tak najbardziej mi się podoba opis Anatresa pochodzący od Anonima z 379 roku. Ten tajemniczy Anonim napisał traktat o gwiazdach stałych. I tyle właściwie wiadomo na jego temat. Według niego jeśli ktoś przychodzi na świat z zaznaczony Antaresem, staje się osobą szanowaną, taką, która ma zdolności do zarządzania miastem, zyskuje potęgę, jest niezależny, efektywny, kontrolujący, mężny, szczery, sporny, może troszkę lubi intrygi, posiada ogromne bogactwo, to wielka honorowa dusza, choć czasem może źle skończyć. Ale tak sobie myślę, że wiele osób z zaznaczonym Antaresem całkiem nieźle sobie poradziło, np. Mikołaj Kopernik (70 lat), John Dee (żył 81 lat), Pablo Picasso (żył 92 lata), Winston Churchill  (żył 90 lat), Brad Pitt, Heinrich Himmler.. a nie, on jednak źle skończył.

To tylko kilka przykładów, ale może starożytni astrologowie nieco przesadzali z tym dramatycznym końcem? Może mieli koniunkcję Jowisza z Merkurym w swoich natalnych i lubili troszkę podkoloryzować, żeby było ciekawiej? :)A tak poważnie, to sprawa jest dosyć prosta. Bo skąd mogła się wziąć kwestia nagłej, gwałtownej, brutalnej śmierci w kontekście tej gwiazdy? Uważano ją za gwiazdę dowódców wojskowych, ludzi odważnych, śmiałych, pełnych brawury, ryzykujących. Czy takiej osobie grozi nagła śmierć na przykład podczas działań zbrojnych? Raczej tak. Zrozumienie skąd się wzięły podręcznikowe hasła może być bardzo wyzwalające. Osoby z Anatresem powinny po prostu nie pchać się na pole walki. I to wszystko.

Literatura:
Anonymous of 379, The Treatise on the Bright Fixed Stars, trans. Robert Schmidt, ed. Robert Hand, The Golden Hind Press, Berkeley Springs, WV, 1993.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Randka z Marsem w Strzelcu

Randka z Marsem w Strzelcu
Masz już dość pracowitych Marsów w Koziorożcu i zbyt wrażliwych Marsów w Rybach, więc postanowiłaś pójść na randkę z Marsem w Strzelcu, ale nie masz pojęcia czego się spodziewać? Oto krótki przewodnik. 

Mars w Strzelcu będzie chciał Cię rozruszać. Albo dosłownie i wyciągnie Cię na parkiet nim zdążysz powiedzieć „hola, hola”, albo rozruszać intelektualnie i streści Ci wszystkie dzieła Kanta, albo wygłosi wykład na temat wyższości hodowania kaczek w celu ekologicznego pozbywania się ślimaków, które zjadają kapustę. Spokojnie, znajdzie temat, szczególnie taki dotyczący polityki, religii, seksu i filozofii. To są jego ulubione tematy, więc jak bardzo mocno Ci zależy, żeby zabłysnąć, to sobie przed spotkaniem coś przygotuj. Zaimponujesz mu i może nawet będzie druga randka. On zresztą jest dosyć spontaniczny, więc wszystko tutaj możliwe. 

Tak położony Mars ceni naturalność i szczery śmiech. Zwłaszcza z jego dowcipów. To jest typ do tańca i do różańca. Albo pojedzie z Tobą na pielgrzymkę do Częstochowy, albo na Festiwal Tanga. A już na pewno będzie chciał Cię zaktywizować, bo lubi ruch, aktywność oraz sport.
Kiedy poznać, że jest zaangażowany? Wtedy, gdy padną z jego ust słowa: „ach, czuję, że znamy się co najmniej dziesięć wcieleń i spacerowaliśmy razem po ateńskim placu w starożytnej Grecji.” Tak, ten Mars może relacje postrzegać dosyć głęboko, czy duchowo, jeśli akurat jego właściciel wybrał kierunek „do różańca”, bo jeśli „do tańca”, to wówczas będzie bardziej beztroski. Ale taki z zacięciem religijnym stwierdzi, że Wasze spotkanie nie jest przypadkowe, a już dawno zostało zapisane w wielkiej księdze przeznaczenia, czy cudowny karmiczny splot Was ze sobą zetknął. I macie razem się czegoś uczyć. On już na pewno Was nauczy wszystkiego. Przynajmniej będzie chciał, bo ma tendencje do wchodzenia w rolę nauczyciela czy inni tego chcą, czy nie. Ale też sam lubi się uczyć, więc jak mu dacie instrukcje, to je przyswoi. 

Bywa, że kręci go tantra, ponieważ takie duchowe rozumienie seksu może być mu bardzo bliskie. Bo przecież to nie jedynie fizjologia, ale Unia Dusz, zbliżenie się do istoty Kosmosu i unicestwienie jednostkowego ja (tak, piszę cały czas o seksie). Mars w Strzelcu niekiedy daje się ponieść tej swojej fantazji i potrzebie dążenia głębiej, wyżej. A czasem on tak tylko gada, a tak naprawdę to po prostu dla niego dobra zabawa. Bo on się lubi bawić, śmiać, wygłupiać. 

Jego mocne strony to entuzjazm, radość, optymizm, beztroska. Lubi przygody, poznawanie świata i oczywiście ryzyko. Miłość też może traktować jako przygodę. Niestety taka prawda. Wejdzie w coś, bo chce zobaczyć gdzie go to zaprowadzi. To nie jest Mars w Skorpionie. Jego wielkim atutem jest szczerość. Zatem lepiej go nie pytaj (no chyba, że jesteś gotowa poznać prawdę): „Czy podoba Ci się moja nowa fryzura?”, bo może Ci czasem odpowiedzieć: „Kotku, strasznie Cię oszpecili.” On w ogóle może być bezpośredni i walić prosto z mostu. Jeśli to Cię nie przeraża, to może to idealny partner dla Ciebie?




środa, 30 listopada 2016

Randka z Marsem w Skorpionie

Randka z Marsem w Skorpionie

Jesteś silną kobietą, której niestraszne są mocne doznania? Nie lubisz, gdy w związku jest letnio i mdło? A mężczyzna jeśli nie jest silnym, milczącym drwalem, to przynajmniej dobrze, żeby był tajemniczym mistrzem karate, który jednym ciosem powali przeciwnika? Zatem bez lęku idź na spotkanie z Marsem w Skorpionie, bo prawdopodobnie to idealny partner dla Ciebie.
                                                          
Na co się przygotować? Na intensywność i 100% oddania. Skorpiony to jedne z najbardziej lojalnych i wiernych znaków, o najsilniejszej emocjonalności. Kochają na zabój. W najgorszych przypadkach dosłownie, więc lepiej Marsa w Skorpionie nie drażnić. Zwłaszcza, że z reguły dysponuje on ogromną siłą fizyczną .

Skorpiony nie są takie hop do przodu, więc najpierw muszą mieć pewność, że to coś poważnego. One nie chcą tracić czasu na coś, czego głębia nie będzie tak ogromna niczym Bajkał. Albo Bajkał, albo nic – tak myśli Mars w Skorpionie, który chce namiętnej, głębokiej, intensywnej relacji. Szczególnie namiętność to słowo klucz do tego Marsa. Uchodzi on nawet za jeden z najbardziej seksualnych znaków. Ale to nie Mars w Baranie, czy w Strzelcu, tu nie chodzi o zabawę, czy przyjemność. Mars w Skorpionie w ten sposób przeżywa bliskość. Jest to więc Mars, który całkiem poważnie może podchodzić do życia, seksu, związków. Jeśli odczuje brak zaangażowania, albo jakieś letnie zaangażowanie, to da sobie spokój.
Taki Mars lubi ochraniać, pilnować, troszkę kontrolować. Poinstruuje jak znokautować rabusia i kupi gwizdek do biegania, a może nawet doradzi, jaki jest najlepszy nóż podręczny dla kobiety. Sam na pewno nosi ze sobą nóż, inaczej nie byłby Marsem w Skorpionie. Ucieszysz go (no, takiego z mocnym Plutonem czy VIII domem), jeśli powiesz, że marzysz o zestawie pejczy dla początkujących. Może wtedy albo otworzyć swoją sekretną szufladę, w której już taki zestaw jest, albo zamówić i eksperymentować. Bo ten Mars nie boi się głębokich, mocnych przeżyć. Nie straszne mu kneble i wycieczki do tych dużo mroczniejszych i głębszych sfer. Tabu to jest ten rejon, który pociąga Skorpiony.

Mars w Skorpionie lubi kontrolować i pilnować, co niekiedy może się przejawić jako zaborczość. Pojedzie z Tobą zatem nawet na festiwal pierogów w Janowie Lubelskim, żeby mieć wszystko na oku. Dowie się o Tobie wszystkiego, będzie Ci bardzo ciężko cokolwiek przed nim ukryć, bo on potrafi drążyć. Nie przepada za gierkami, ale sam potrafi zamanipulować.
Jeśli go zdenerwujesz, to przysięgnie sobie w duchu, że pewnego dnia się zemści. A że jest wytrwały, to będzie sobie cichutko czekał na ten odpowiedni moment, gdy będziesz akurat najsłabsza. Zatem lepiej go nie drażnić. Bo jego cieniem jest obsesyjność.

wtorek, 29 listopada 2016

Na randce z Marsem w Pannie.

Na randce z Marsem w Pannie.
Umówiłaś się na randkę z mężczyzną, który ma Marsa w Pannie i nie masz pojęcia czego się spodziewać? Trafiłaś zatem we właściwe miejsce.
Zanim jeszcze wyjdziesz z domu starannie przemyśl w co się ubierzesz. Mars w Pannie to nie Mars w Rybach, który byłby bardziej skupiony na zatapianiu się w Twoim spojrzeniu i marzeniu o waszym wspólnym życiu, podróżach i wielkiej miłości. Nie. Mars w Pannie spojrzy na każdy detal, a w głowie będzie miał tablicę, na której będzie Cię punktował w skali od 1 do 10. Może nawet się podzieli jakimś krytycznym spostrzeżeniem. Zatem nie, nie myśl, że pójdziesz w wymiętej koszuli z cyckami na wierzchu i swoją aurą zwalisz go z nóg (oczywiście może mieć taką Wenus, że akurat by mu to pasowało, ale dla potrzeb tego artykułu upraszczamy nieco). Mars w Pannie lubi i ceni skromność, porządek i schludność. Więcej zyskasz przygotowując w sobie luz i dystans, żeby czasem krytycyzm Marsa w Pannie nie sprawił, że stracisz swój naturalny uśmiech. 

Naturalność jest czymś, co taki Mars ceni. Oprócz zamiłowania do detali, analizy, doskonalenia się w czymś bardzo szczegółowym, taki Mars może być lekko nieśmiały, ostrożny, skromny. Dlatego jeśli będziesz zbyt krzykliwa, głośna i w ogóle „za bardzo”, możesz tylko takiego Marsa wystraszyć.
Kiedy już Mars w Pannie oceni i zanalizuje czy ta partnerka jest dla niego dobra, czy razem mogą dążyć do doskonałości i się ulepszać, a w skali od 1 do 10 będzie miała przynajmniej 9, wówczas można liczyć na to, że ów Mars się zaangażuje. Wcześniej oczywiście zrobi dokładny research na Twój temat, więc jak coś wyskakuje w wyszukiwarce google, czego się wstydzisz, to Mars w Pannie to na pewno znajdzie i jeśli oceni to negatywnie, to zapomnij o nim, a jeśli wykrzesa z siebie trochę wyrozumiałości, to całkiem spore szanse są na to, żeby z tej mąki był chleb.

Jak to zaangażowanie się przejawi? Poprzez pomoc. Tu coś naprawi, tam coś podpowie jak można coś zrobić lepiej. Bo ten Mars bardzo dużo wie na temat tego, jak można robić coś lepiej. On lubi się zaopiekować kimś, zatroszczyć, szczególnie gdy widzi, że masz za dużo wolnego czasu i  jak w konstruktywny sposób mogłabyś ten czas spędzić. Doskonale pomoże Ci zorganizować Twój własny grafik, byś spędzała każdy dzień wydajniej, lepiej, a Twoja energia nie marnowała się na głupoty. Taki Mars to skarb.
Pomoże Ci dobrać lepszą dietę, wydajniejszy trening, a nawet znajdzie Ci lepszego specjalistę od masażu. Twoje życie wskoczy zatem na kilka poziomów wyżej jeśli chodzi o perfekcjonizm i doskonałość. Przynajmniej tak będzie myślał ten Mars i będzie się z tego w duchu cieszył. Pamiętaj: tak samo jak on jest krytyczny wobec Ciebie, jest on krytyczny i wymagający wobec samego siebie. A może nawet bardziej. 

Chodzą plotki, że Mars w Pannie nie do końca lubi seks. Ale spójrzmy na to, że to przecież znak ziemski, a znaki ziemskie mają w sobie zmysłowość. Wprawdzie Panna to nie Byk, czy nawet nie Koziorożec, ale jednak ziemia. Może traktować seksualność bardzo fizjologicznie, albo drobiazgowo tę sferę analizować, albo potraktować to jako kolejną sferę, w której można osiągnąć doskonałość i perfekcję. Ale w sposób kontrolowany. Mars w Pannie uwielbia kontrolę, samokontrolę i kontrolę innych. To jego prawdziwy żywioł. Zapomnijcie o spontaniczności (mówimy o samym czystym Marsie w Pannie, wiadomo, że horoskop to całość i inne elementy mogą to zrównoważyć).

Jednak Mars w Pannie to pracoholik, więc te powyższe opcje tylko wtedy, gdy znajdzie na to czas między pracą, dietetykiem, siłownią, krytykowaniem czegoś i ulepszaniem świata. Słabszą stroną jest to, że może mieć problem z relaksem. Mocną: wierność.
Wciąż zastanawiasz się czy to odpowiedni Mars dla Ciebie? Jeśli będziesz się cieszyć, że ktoś pamięta o tym, byś zawsze miała nici dentystyczne i nową szczoteczkę do zębów, to tak. Jeśli lubisz mężczyzn, którzy wciąż zbierają informacje, są pracowici, zaradni, naprawią zlew, wymienią oponę, wygrają główną nagrodę w 1 z 10, rozwiążą każdą krzyżówkę i nie boją się planować, to tak, to jest partner stworzony dla Ciebie!
Jeśli jesteś kobietą i tak się składa, że sama masz Marsa w Pannie, to oznacza to, że właśnie opisałam Twój ideał partnera. Takich mężczyzn cenisz i do takich płonie Twoje serce. Mars w horoskopie mężczyzny pokazuje jak wyraża on swoją siłę i męskość, a to czy masz szansę wpaść mu w oko, to w znacznej mierze kwestia tego, gdzie jest jego Wenus, bo to ona mówi o tym, jakie kobiety mu się podobają (no, w wielkim uproszczeniu, ale jak chcecie wiedzieć więcej to polecam przejrzeć listę lektur: lektury ).

piątek, 25 listopada 2016

Nów w Strzelcu w pigułce

Nów w Strzelcu w pigułce
Osobom, które nie śledzą regularnie astrologicznego zegara przypominam, że już 29.11.2016 o godzinie 13.16 będzie miał miejsce Nów w znaku Strzelca. To czas, gdy lepiej sobie odpuścić, odpocząć, dać się ponieść strzelcowej beztrosce i zrobić coś, co poprawi Wam nastrój. Spotkać się z zabawnymi osobami, w przerwie w pracy obejrzeć śmieszne koty na youtubie, pomedytować, poćwiczyć qigong, odpocząć, zrelaksować się, albo postrzelać z łuku (za radą Michała Falkenera z Wrocławia). 

Czego nie robimy? Nie zaczynamy żadnego ważnego nowego projektu, nie idziemy rozmawiać z szefem, nie podpisujemy umów (chyba, że to ściśle tajna umowa, która ma być utrzymana w całkowitym sekrecie). Można wynająć detektywa jak już komuś zależy na dyskrecji (choć to i tak w ostateczności, lepszy byłby do tego nów w Skorpionie). Można pójść na sekretną randkę, bo tutaj mamy jeszcze Wenus w kwadracie do Urana, więc może być ekscytująco. Chociaż Neptun robi kwadrat do nowiu, więc uważajmy by ktoś nas nie wpuścił w maliny tego dnia, no i uważajmy by na fali strzelcowej beztroski nie przesadzić z używkami, bo one mogą działać mocniej i silniej obciążać organizm. 

Dzienniki gwiazdowe: recepcja dawniej i dziś

Dzienniki gwiazdowe: recepcja dawniej i dziś
Recepcja planet jest niezwykle istotnym elementem astrologii tradycyjnej. Świadczy o tym to, że jest opisywana w wielu dawnych podręcznikach, jak choćby u Al-Bīrūnīego. Ten arabski astrolog żyjący w XI wieku zdefiniował recepcję (qubūl) w dziele pod tytułem brzmiącym po angielsku „The Book of Instruction in the Elements of the Art of Astrology”. Według niego qubūl oznacza, że jedna z planet poprzez godności jakie ma w znaku drugiej planety, jest przez nią przyjmowana, a relacja jaka między nimi zachodzi to sąsiedzka współpraca, czy służba (np. Księżyc w Strzelcu i Słońce w Raku). Wzajemna recepcja to sytuacja, gdy obie planety są w znakach, w których wymieniają się godnościami (np. Wenus w Lwie i Słońce w Byku). Al-Bīrūnī podkreśla, że jest to bardzo korzystna sytuacja, łagodząca negatywności i mocno wspierająca. Dodaje on jeszcze, że jedną z odmian recepcji jest tzw. „dawca”, czyli gdy między planetami mamy aspekt aplikacyjny. Wtedy ich właściwości są połączone i działają one z większą mocą. 
 
Ten ostatni rodzaj recepcji opisuje również Masha'Allah podkreślając, że również w przypadku koniunkcji należy wziąć pod uwagę qubūl. Na przykład jeśli mamy Saturna w 19º Barana i Marsa w 15ºBarana, to Mars tutaj przyjmuje Saturna „swoim własnym ciałem”. Według niego recepcja może zachodzić przez domicyl (Saturn w Baranie – Mars w Wodniku), egzaltację (Słońce w Wadze – Saturn w Baranie). Masha' Allah dodaje, że gdy Słońce z Saturnem wchodzą we wspomnianą relację, to tak jakby zawierały ze sobą pokój na rozkaz samego Boga. Ten aspekt jest rodzajem paktu o nieszkodliwości (oczywiście z wyjątkami).
Co z malefikami? Masha' Allah również tutaj widzi dobro. Pisze, że szkodliwe działanie jest powstrzymywane i ujawniają się pozytywne własności. Benefiki z malefikami również zawierają porozumienie i nie utrudniają życia (o ile nie są w kwadraturze czy opozycji, wówczas jednak nie uniknie się jakichś zmagań, albo przynajmniej większego wysiłku). Przykładem takiej skomplikowanej opozycji jest Słońce w Baranie z Saturnem w Wadze, gdyż poprzez recepcję obie planety ściągają się wzajemnie do upadku. Masha' Allah widzi tu same trudności w porozumiewaniu się, problemy z wrogami, czy z odmowami. Również Wettius Walens wyjaśniał, że Saturn i Mars w recepcji przyniosą pozytywne rezultaty, szczególnie jeśli chodzi o autorytet i społeczną rangę.

Abu Ma'shar również poświęcił miejsce analizie tej relacji między planetami. Dodaje on, że oprócz domicylu, egzaltacji, również mamy recepcję poprzez termy, dekanaty i troistości, a także koniunkcję w znaku władztwa (wspomniany Saturn i Mars w Baranie) czy w ogóle godności.
Abraham Ibn Ezra twierdził, że jeśli mamy benefika w recepcji, to jego moc wzrośnie, natomiast w przypadku malefika – negatywność zmaleje. Recepcja jest rodzajem wspólnego zarządzania, menadżerowania sprawą, wspierania się. Nawet jeśli pojawiają się zmagania, trudności, problemy, to recepcja pozwala je łatwiej znieść. William Lilly również opisywał jak istotne są recepcje i w jak ogromnym stopniu wzmacniają one godność planet.
Al-Kindī wyróżnił cztery rodzaje recepcji:
  1. gdy planety są w znakach, w których wzajemnie się przyjmują (egzaltacji, domicylu, termach, troistości, dekanacie) tworząc przy tym aspekt (Słońce w Strzelcu w trygonie do Jowisza w Lwie). Jest to bardzo przyjazna recepcja, al-Kindī porównuje ją do kochającej się rodziny.
  2. Hojność i rekompensata”, czyli wsparcie przyjaciół.  Al-Kindī wyjaśnił ten rodzaj na bardzo kontrowersyjnym przykładzie: Słońce w Koziorożcu w kwadraturze do Jowisza w Wadze. Dawni astrologowie widzieli w takim układzie raczej trudność i wrogość. Jako, że Słońce jest w upadku w Wadze, a Jowisz w Koziorożcu, one nie chcą się wspierać, to wrogowie, którzy powinni się unikać, bo nie są w stanie sobie pomóc. Benjamin Dykes dokonał w swoim tłumaczeniu korekty i jako przykład podał Słońce w Wadze w opozycji do Saturna w Baranie – to są prawdziwi przyjaciele.
  3. Ten rodzaj recepcji polega na tym, że obie planety są w swoich własnych domicylach, przez co wyrażają bezproblemowo swoją energię i łączą swoje siły wspierając się. Na przykład Wenus w Byku w kwadraturze do Saturna w Wodniku.
  4. Ostatnia odmiana wymieniana przez  al-Kindīego to recepcja, podczas której planeta ma aspekt do tej, która jest w godności w jej znaku (Księżyc w Byku w sekstylu do Wenus w Rybach, Wenus w Rybach w trygonie do Jowisza w Skorpionie).

Można też nieco uprościć i podzielić recepcje na dwa rodzaje:
  1. przez cały znak. Czyli sytuację, gdy planety nie robią ze sobą aspektu, a po prostu są w znakach, w których przynajmniej jedna jest przyjmowana.
  2. Przez aspekt. Gdy tworzą ze sobą aspekt, a jednocześnie przynajmniej jedna planeta jest przyjmowana.
Recepcja ułatwia, więc nawet gdy planety są ze sobą w opozycji, to mimo trudności sprawa pozytywnie się zakończy. Łatwiej unieść problemy. To rodzaj wsparcia, pokoju, sojuszu, co sprawia, że również przy komplikacjach i zmaganiach jest w sytuacji jakieś dobro. Recepcja ochrania przed hańbą, więc jest nadzieja, że sytuacja nie będzie beznadziejna. Mówi ona o jakimś ułatwieniu. Gdy brakuje recepcji, to można się spodziewać, że sytuacja będzie dużo trudniejsza. Na przykład Jowisz w Bliźniętach w kwadraturze do Marsa w Pannie to wyjątkowo niepomyślna konfiguracja, ponieważ Mars ściąga Jowisza na wygnanie. Podobnie  al-Kindī mówi o Marsie w Skorpionie w aspekcie do Księżyca w Byku. Obie planety ściągają się do pogorszenia swojego stanu, co porównuje do sytuacji spotkania z wrogiem, do którego czujemy wstręt i wcale nie chcemy się z nim zobaczyć.
Współcześni astrologowie tradycyjni tacy jak Eric van Slooten, Piotr Piotrowski, Benjamin Dykes podkreślają jak istotna jest rola recepcji w analizie horoskopów. Szczególnie pełni ona bardzo ważną funkcję w astrologii horarnej.
Podsumowując: recepcja zwiększa dobroczynność i pomniejsza szkodliwość, ale istotne jest jakie aspekty tworzą planety oraz to czy czasem nie są same w gorszej kondycji i w jakiś sposób uszkodzone.

Literatura:
al-Kindī, The Forty Chapters of Al Kindi. Traditional Horary and Electional Astrology, trans. B.N. Dykes, Cazimi Press 2011.
Al-Bīrūnī, The Book of Instruction in the Elements of the Art of Astrology, trans. R. Ramsay Wright, Luzac&co 1934.
Bonatti G., Bonatti on Nativities, trans.B. Dykes, Cazimi Press 2010.
Dykes B., Using Medieval Astrology. A Compendium of Concepts and Techniques, 2005.
Dykes B., Introdution to Traditional Astrology: Abu Ma'shar&Al-Qabisi, the Cazimi Press 2010.
Firmicus Maternus, Ancient Astrology Theory and Practice. Matheseos Libri VIII, trans. Jean Rhys Bram, Noyes Press 2005.
Lilly W., Christian Astrology, London 1659.
Masha' Allah, On reception, trans. B. Dykes, [w:]http://www.bendykes.com/sahl.php
Valens Vettius, Anthologies. 




czwartek, 24 listopada 2016

Dzienniki gwiazdowe: Głowa i Ogon Smoka

Dzienniki gwiazdowe: Głowa i Ogon Smoka
Węzeł Północny i Południowy, Rahu i Ketu, Ogon i Głowa Smoka, Caput Draconis i Cauda Draconis – tak różne nazwy noszą księżycowe węzły, które są tematem dzisiejszego posta. Pisał o nich Wettiusz Walens, astrologowie arabscy jak Abu Mashar, Alkabitius, Al Biruni, czy słynny Włoch Guido Bonatti. Średniowieczna astrologia przypisywała Węzłowi Północnemu naturę Jowisza i Wenus, ciepłą, korzystną, zwiększającą. Natomiast Południowy wiązano z zimnym, szkodliwym, pomniejszającym Saturnem i Marsem. Całkiem inaczej postrzega je tradycja indyjska, w której zarówno Rahu jak i Ketu są naturalnymi malefikami znajdującymi się w tej samej grupie co Saturn, Mars oraz Słońce.

Wettiusz Walens akcentuje rolę węzłów przy interpretacji solariusza oraz profekcji (jego technika profekcji została dokładnie opisana na blogu Seven Star Astrology). Jeśli zdarzy się, że Saturn w solariuszu czy w horoskopie profekcyjnym aspektuje węzły, oznacza to rok krytyczny. Samo miejsce, w którym wypadają węzły jest już znaczące i wskazuje na jakieś perturbacje związane z tą sferą. Jednak oczywiście najważniejsze są światła i ascendent.
Podobnie u Ptolemeusza, który poruszył temat węzłów w księdze III w kontekście chorób ciała, ale również w części dotyczącej duszy. Według niego, gdy światła zmierzają do złośliwych planet, to istnieje ryzyko cielesnego kalectwa. Jest to szczególnie silne, gdy Księżyc znajduje się na węźle. Jednak tak położony Księżyc wolny od wpływów malefików może dać bystrość, aktywność oraz ruchliwość.

Ta relacja świateł z węzłami jest szczególnie istotna, bo oznacza ona zaćmienie. Gdy mamy nów na jednym z węzłów, wówczas jest to zaćmienie Słońca. Natomiast gdy mamy pełnię na jednym z węzłów, jest to zaćmienie Księżyca. Pisał o tym już Doroteusz zaznaczając, że gdy Księżyc zmierza do Południowego Węzła, lub w sytuacji zaćmienia, czy gdy Luna znajduje się w termach malefików lub w aspektach ze złośliwymi planetami, wówczas oznacza to problemy z matką.
Temat poruszył również Abraham Ibn Ezra opisując kwestię wywyższeń. Zauważył, że Indusi przypisali Głowie Smoka wywyższenie w Bliźniętach (zwłaszcza w 3º), a upadek ma w tym miejscu Ogon, natomiast Ketu wywyższone jest w Strzelcu (szczególnie w 3º). Jednak Abraham Ibn Ezra przypomina, że Ptolemeusz wyśmiał fanów dżjotiszy i uznał, że węzeł nie jest planetą, więc wywyższony być nie może, z czym Abraham Ibn Ezra się zgodził. W swoim tekście polemizował on z indyjskimi astrologami – nie podzielał ich zdania co do natury węzłów. Według niego Rahu/Głowa jest korzystna, natomiast Ketu/Ogon ma złośliwą naturę jednak dopiero podczas zaćmień można to silniej odczuć. Koniunkcja Księżyca z Węzłem Północnym zwiększa jego energię, moc, dobroczynność płynącą z innych aspektów (o ile takie są). Natomiast takie połączenie z Węzłem Południowym daje hańbę, utratę honoru, brak szczęścia. Abraham Ibn Ezra te znaczenia łączy szczególnie z Księżycem, gdyż zauważa on, że każda planeta ma swoje węzły, więc ksieżycowe powinny być zostawione dla Księżyca choć zgadza się, że aspekty z innymi planetami również mają swój sens.

Co do powiedzenia na temat węzłów miał Abu Mashar? Głowa Smoka jest zwiększająca, zatem gdy ma aspekt z benefikiem wzmacnia jego dobroczynność, natomiast gdy jest z malefikiem, wówczas powiększa jego szkodliwość. Odwrotnie Ogon Smoka: zmniejsza moc benefików, ale i łagodzi negatywności złoczynnych planet. Alkabitius również w tym duchu interpretował. Rahu był dla niego związany z królestwem, fortuną, szczęściem i dobrami, Ketu z depresją, biedą i upadkiem.
Guido Bonatti sklasyfikował węzły jako „malefiki przez umiejscowienie”, czyli Głowa jest malefikiem, gdy znajduje się przy malefikach, ponieważ zwiększa ich negatywną moc, tymczasem Ogon jest malefikiem przy benefikach, ponieważ zabiera z nich to, co dobre. Powołując się na al-Kindiego przyznał, że Caput i Cauda pełnią istotniejszą funkcję w odniesieniu do Luny. Bonatti również odniósł się do Węzłów w kontekście długości życia, określając je „zabójcami przez umiejscowienie”, to znaczy gdy mają one aspekt z hylegiem w horoskopie urodzeniowym, lub w solariuszu (ale oczywiście może to zostać zniesione przez ładne aspekty benefików).

Zamieszanie wprowadził William Lilly, który nie zgodził się z dawnymi koncepcjami stwierdzając, że podczas jego długoletniej praktyki nie zdarzyło mu się by Głowa Smoka zwiększała działanie malefików, a Ogon zmniejszał dobro pozytywnych planet. Raczej skłonił się on ku temu, że Rahu niczym drugi Jowisz, pomnaża właściwości benefików i łagodzi złoczynne planety, tymczasem Ketu, jak drugi Saturn, przynosi dwa razy więcej trudności, ograniczeń i komplikacji.
Współcześnie węzły są bardzo istotne w astrologii karmicznej. Ogon łączony jest z przeszłością, a Głowa z tym, co obecnie mamy do „odrobienia”. W indyjskiej astrologii Rahu ma naturę Saturna i związany jest z ziemskimi sprawami. I tu widać coś charakterystycznego dla dżjotiszy – Rahu jest malefikiem, bo nie ma w ogóle duchowego charakteru. To Głowa Smoka, a więc zwierzę, które kieruje się jedynie hedonizmem, dąży do osiągania przyjemności, sukcesu, zaspokajania swoich wszelkich pragnień, bo sama głowa nie może się nigdy nasycić. Podczas gdy Ketu ma naturę Marsa i ma bardziej duchowy charakter (związany jest z wyzwoleniem). Rahu jest władcą Wodnika, egzaltuje w Bliźniętach, a w upadku jest w Strzelcu, Ketu włada Skorpionem, egzaltuje w Strzelcu natomiast upadek czeka go w Bliźniętach. 
 
Z moich obserwacji wynika, że węzły są ważne w astrologii porównawczej. Ich aspekty z planetami osobistymi, czy osiami, wskazują, że relacja, czy znajomość z kimś jest w jakimś sensie istotniejsza, albo coś można razem zdziałać, albo pokazują, że węzeł wzmacnia daną planetę drugiej osoby, którą aspektuje, więc ten wpływ na siebie i swój rozwój jest silny.

piątek, 11 listopada 2016

Czy Michał Żurawski odpadnie w najbliższym odcinku Azja Express?

Czy Michał Żurawski odpadnie w najbliższym odcinku Azja Express?
#astropudelek ;)
Dla dobra astrologii poświęciłam się i zaczęłam oglądać Azja Express by przewidywać kto wygra. Dopiero pierwszy horoskop no i kolejny odcinek to finał, więc wiele kółek nie będzie. Ale może się okaże jak to jest z tą horarną (lub z moimi umiejętnościami ;) ).

Zgodnie z J. Frawleyem bardzo ważne jest zastanowienie się nad kandydatem zanim mu przypiszemy dom, bo w różnych wariacjach różnie to będzie. I ja dla potrzeb astrologii zdecydowałam, że moim faworytem będzie Michał Żurawski dzięki czemu będzie znacznie łatwiej.
Skoro tak, to przypisujemy mu dom I. Przeciwnik VII. Nagroda X. A derywacji nie ma, bo chodzi o polski program, choć akcja dzieje się w Azji.
Michał Żurawski jest Księżycem w Baranie, więc nie jest to mocna pozycja. Termy Wenus, dekanat Marsa i godności raczej nie ma. Przeciwnik (to w zasadzie były dwie drużyny, ale można potraktować przeciwnika po prostu jako tego, którzy mogą pokonać Michała i go wygryźć z programu) to Saturn w Strzelcu, gdzie jest władcą troistości, co jest rodzajem godności. Ale Księżyc robi opozycję do Jowisza, czyli jest aspekt z władcą domu X. Również i Saturn robi aspekt, jednak szybciej uściśli się aspekt Księżyca.
Pytanie brzmiało: czy Michał odpadnie w najbliższym odcinku? I patrząc na aspekt z Jowiszem stwierdzam, że nie odpadnie, choć nie będzie też pierwszy.

piątek, 21 października 2016

Nów w Skorpionie 30.10.2016

Nów w Skorpionie 30.10.2016
Najważniejsze aspekty: ☉ ☌☽ ☌ ☿ a to wszystko tworzy △ ♆

Jest to bardzo ciekawy nów, a bliskość święta zmarłych, dziadów, Halloween czy Samhain dodatkowo powoduje, że to czas sprzyjający dla wszystkich ludzi mocy, czarowników, szamanów, medium czy wiedźm. Bo to dosyć intensywny nów, w którym wrażliwsze osoby mogą wyraźnie poczuć kontakt z innym wymiarem. Idealny czas na wyciągnięcie tabliczki ouija i kontakty z duchami, albo przynajmniej medytację, lub relaks z runami. Mogą przydarzyć się głębokie sny ujawniające jakieś prawdy. To czas wyostrzonej intuicji i wrażliwości.

Ta mocna obsada Skorpiona pokazuje, że może być emocjonalnie, intensywnie, dla osób związkach to akurat może być dobrze (romantyczny nastrój zapewni Neptun, a mocno obsadzony Skorpion intensywne doznania), jednak również może się okazać, że tych emocji jest za dużo. Część osób może poczuć potrzebę by ten czas z kimś spędzić, ale nie z byle kim, tylko z kimś z kim się ma silne więzy i mocną relację. Bo to dobry czas na głęboką rozmowę, intymną, szczerą. Bardzo dobry na terapię, medytację, pójście na grupę wsparcia i terapeutyczne otworzenie się.
Nów jest czasem, w którym lepiej odpocząć, pomedytować, przeprowadzić uzdrawiający rytuał. Przy Księżycu w Skorpionie można skoncentrować się na tej części nas, którą chcielibyśmy przetransformować, którą chcielibyśmy ulepszyć. Skorpion jest znakiem głębokiej transformacji, więc sprzyja rytuałom związanym z głęboko ukrytymi emocjami, magii seksualnej, czy wewnętrznemu odrodzeniu się. Pozwoleniu by coś w nas umarło, aby mogło narodzić się coś nowego. To dobry czas na nawiązanie kontaktu z waszą wewnętrzną mocą, czy na pracę z cieniem. Również sprzyja tym, którzy chcą coś zrobić w ukryciu, bo Skorpion lubi tajemnice.
Oczywiście na każdego ten nów inaczej podziała. Ja na pewno odczuję tę energię, bo akurat Słońce i Księżyc będą centralnie na moim Plutonie. Toteż osoby, które mają jakieś planety w pierwszym dekanacie Skorpiona i znaków wodnych, ale też stałych powinny to odczuć najmocniej.

czwartek, 20 października 2016

Notatka o Neptunie

Notatka o Neptunie
Tranzyty Neptuna są jak grzybica stóp. Niemiłe i trudno się ich pozbyć, a łatwo o nawroty. Są trudne do rozpoznania i uchwycenia, niekiedy dopiero wraz z upływem lat możemy zobaczyć co się wtedy właściwie wydarzyło.
Zauważyłam, że ich cechą charakterystyczną jest to, że długo się ciągną, nawet jeśli upłynęło już sporo czasu, to na jakimś subtelniejszym poziomie pozostawiają ślad na dużo dłużej. Wystarczy zakochać się na tranzycie Neptuna do Wenus by wiedzieć o co chodzi. Nawet po wielu latach wspomina się tego Stefana z nostalgią i idealizuje (typowy Neptun).

Neptun to taki wysysacz energii. Niekiedy może przynieść depresje, zwłaszcza gdy połączony jest z Saturnem. Znam przypadek, gdy osoba miała kwadraturę tr. Neptuna do ascendentu i koniunkcję tr. Saturna do Asc – leczyła się wówczas na depresję. Znam kilka osób z trudnymi urodzeniowymi aspektami Neptuna do Księżyca i są dosyć melancholijne z natury, a przy trudnych tranzytach się to pogłębia.
Neptun zabiera jasność i trzeźwość myślenia. Jedna osoba była mocno zagubiona przy koniunkcji tr. Neptuna do Merkurego. Całkowicie straciła głowę i zdolność do logicznego myślenia, co doprowadziło ją do tego, że niemal naraziła swoje małżeństwo dla innego mężczyzny. Bo przy tych tranzytach często ludzie zachowują się jakby byli kimś innym, a ich myślenie jest całkowicie nieracjonalne. Logika może do takich osób nie docierać.

Gdy miałam swoje tranzyty Neptuna dawno, dawno temu, już niemalże w innej galaktyce ;) to był czas bardzo... artystyczny. Neptun w koniunkcji ze Słońcem zamanifestował się jako chęć zostania artystą i uczenia się malarstwa. Póki tranzyt trwał studiowałam malarstwo, gdy się skończył przerzuciłam się na całkiem inną dziedzinę (bardzo racjonalną, saturniczną – akurat Saturn przechodził mi przez MC).
Często ta planeta łączona jest z odmiennymi stanami świadomości i z powodującymi je używkami. Ale Neptun to też mistrz iluzji – w zawodach, w których konieczne jest kreowanie czegoś, tworzenie fatamorgany i złudzeń, sprawdza się idealnie (aktorstwo, sztuka, pisanie).
Mój znajomy przy tranzytowym Neptunie na MC całkowicie zmienił branżę, z religioznawstwa na bardzo konkretne programowanie. Inny znajomy przy takim samym tranzycie rozpoczął studia doktoranckie na wydziale filozofii, po czym rzucił. Neptun to też niezdecydowanie, zagubienie, pomieszanie.

Zauważyłam, że osoby, które mają ładnie położonego Neptuna w urodzeniowym horoskopie są bardzo dobre dla innych i nie oceniają ludzi, ale raczej akceptują, nawet jak mają do czynienia z kimś słabszym, chorym, trudnym, skomplikowanym. Mają w sobie taką otwartość. To jest ta ładna strona Neptuna – wielkie współczucie i serce dla każdego, a najlepiej dla całego świata. Neptunicy patrzą na świat całkiem inaczej niż na przykład taki Saturnik. Mam wrażenie, że trochę mogą czuć się jakby żyli w bajce, w której wszystko jest możliwe. Są rozmarzeni, idealizują, szukają jasnych i różowych stron świata. Chyba, że Neptun coś im uszkadza, wtedy mogą mieć irracjonalne lęki, albo różnego rodzaju deficyty.

środa, 5 października 2016

Gdzie jest ładowarka?

Gdzie jest ładowarka?
Ostatnio byłam u rodziny w Bieszczadach i podczas tej wizyty zgubiłam ładowarkę do tabletu. Jest ona w tym horoskopie reprezentowana przez Marsa i Księżyc. Niestety nie ma aspektu do Saturna, więc możliwe, że nie uda mi się jej odnaleźć. Czy skoro Jowisz tutaj włada domem X, który m.in.mówi o matce, to czy jest szansa, że moja mama znajdzie tę ładowarkę (Mars zrobi kwadraturę do Jowisza)?
Patrząc na Księżyc w Skorpionie w domu VIII, to jest gdzieś głęboko schowana, raczej bliżej podłogi. Ale Mars sugerowałby, że jest u kogoś – czy może siostra ją niechcący zabrała? Wenus rządząca III domem (siostra) tworzy separacyjną koniunkcje z Księżycem – czyżby to wskazywało, że to ona ją ma ze sobą?

poniedziałek, 3 października 2016

Czy poczekać, czy działać?

Czy poczekać, czy działać?
Taka sytuacja: dziewczyna nie dostała miejsca w akademiku w pokoju jednoosobowym. Za to wcisnęli ją do jakiejś niewygodnej dwójki, w której za bardzo nie chciała mieszkać (raz że mało miejsca, niewygodnie, dwa, że nowa współlokatorka zapowiadała się na niezłą gadułę). Zapytała czy powinna poczekać, aż zwolni się pokój jednosobowy (w październiku studenci się wprowadzają, a niektórzy rezygnują z akademika w ostatniej chwili i pokój się może wtedy zwolnić), czy powinna szukać mieszkania i sobie coś wynająć.
Ważną rzeczą jest to, że ascendent jest w ostatnim stopniu Strzelca – sytuacja zmieni się dużo szybciej, niż ktokolwiek się spodziewa. 

Obecny akademik to Jowisz w Wadze w IX domu (niebawem zbliży się do niego Słońce), nowe mieszkanie Merkury w Pannie w VIII (osłabiony przez kwadraturę z Saturnem). W takich prostych pytaniach patrzymy jedynie na dom I i VII i ich władców. Merkury ma dużo godności, ale jest w ciężkim położeniu, Jowisz jedynie władca troistości, ale idzie do niego Słońce. No i ascendent, który zaraz się zmieni. Pomyślałam, że sytuacja bardzo szybko wyjaśni się i że dziewczyna powinna zostać tam, gdzie jest, bo dostanie pokój jednosobowy. Księżyc najpierw utworzy aspekt z Jowiszem, co też pokazywałoby, że wszystko pójdzie po jej myśli. Tak też się stało.

niedziela, 2 października 2016

Dzienniki gwiazdowe: Dom dzienny, dom nocny

Dzienniki gwiazdowe: Dom dzienny, dom nocny
Poznając astrologię tradycyjną wielokrotnie spotkałam się z pojęciem „sekty”, albo „hayz”. Jednak jakoś mi to mignęło i poszłam dalej. Ale zaczynając kolejne podręczniki do dawnej astrologii i słuchając wykładów, wciąż przewijało się to pojęcie hajsu, który się ma, albo którego się nie ma. I ignorowałabym je, gdyby nie to, że trafiłam na świetną pracę Roberta Handa, którą właściwie tutaj streszczę1.
Astrologia tradycyjna jest jak taki dziwny przyjaciel. Robi kiepskie wrażenie przy pierwszym kontakcie, ale można się do niego przekonać, a nawet bardzo go polubić. Te wszystkie reguły i zasady, które bardzo często sobie przeczą, mogą przytłaczać, ale z drugiej strony pozwalają całkiem inaczej spojrzeć na horoskop. No i to fajne uczucie, gdy myślisz sobie, że robisz to samo, co robił Porfiriusz w III w. 

Zasad jest tak dużo, że można się pogubić. Bo to nie tylko kwestia tego, w jakim domu jest planeta, ale w jakiej relacji ze Słońcem (czy wschodzi przed nim, czy za nim, w jakiej jest odległości, czy spalenie, czy cazimi itd., itp.), co się dzieje z Księżycem (a może być osłabiony przez wiele różnych czynników), no i czy mówimy o horoskopie dziennym, czy nocnym. Bo tak: gdy Słońce jest powyżej horyzontu mamy horoskop dzienny, gdy poniżej nocny. Dzienne planety to: Słońce, Jowisz, Saturn. Nocne: Mars, Wenus, Księżyc. Męskie znaki (czyli powietrze i ogień) są dzienne, żeńskie (woda i ziemia) są nocne. I teraz tak, jeśli planeta dzienna w dziennym horoskopie jest w dziennym znaku powyżej horyzontu to po prostu wyśmienicie. Jeśli planeta nocna w nocnym horoskopie jest w nocnym znaku powyżej horyzontu jest wspaniale. W nocnym horoskopie planeta dzienna powinna być poniżej horyzontu, w znaku dziennym by było fajnie, a w dziennym nocna poniżej horyzontu. Jeśli planeta nie spełnia żadnego z tych warunków to jest to tzw. ex conditione, czyli is fucking far from ok, jakby to powiedział jeden z bohaterów filmu Pulp Fiction.

Co ciekawe, gdy mamy hajs (hayz) planeta zachowuje się bardzo pozytywnie. Taki Saturn w dziennym horoskopie w Wodniku w X domu, według Pawła z Aleksandrii, to całkiem fajna sprawa. Da siłę do pokonania wrogów, wysokie stanowisko. Ale może uporządkujmy te wiadomości, tak jak to zrobił Robert Hand (polecam jego tekst, bo można tam znaleźć sporo cytatów z klasyków):
Saturn – gdy ma hajs, albo jest w dziennym horoskopie, wówczas ujawnia swoje pozytywne właściwości takie jak: dyscyplina, uporządkowanie, szacunek. Może dać wysoką pozycję zawodową i społeczną. O ile nie jest jakoś uszkodzony, będzie pełnił bardzo pozytywną rolę w horoskopie. Tak mówi Robert Hand powołując się na starożytnych astrologów, ale wrócę do tej kwestii pod koniec artykułu. Prawdziwym malefikiem z krwi i kości jest Saturn w nocnym horoskopie w żeńskim znaku powyżej horyzontu. Ból, zaraza i korniki. Jest tak, gdyż może czegoś nie dostrzegać, popełniać błędy i być przez to skazany na konsekwencje swoich czynów. Bez światła Saturn nie widzi właściwie i jest niejako omroczony. Firmicus Maternus tak to podsumował:

Saturn w 10. domu, szczególnie w koniunkcji z MC, za dnia, wskazuje na cesarza, dowód-cę wojskowego, prefekta (urzędnika reprezentującego władcę), uczciwego rolnika, obdarza wielkim majątkiem i wielką sławą. (…) Jednak w nocy Saturn w 10. domu wskazuje na nie-szczęście, przyczynia się do strat majątku, urodzony wyprze się małżeństwa i dzieci. To wielkie zło, gorzki ból żałoby. (…) Ale jeśli Jowisz albo Wenus pomyślnie aspektują miejsce Saturna, to te złe rzeczy mogą zostać zniesione2.

Jowisz – w dziennym horoskopie, znaku, powyżej horyzontu, da wielkie szczęście i sukces. W nocnym – wciąż jest dużym benefikiem. Dopiero gdy jest poza swoją sektą jego moc się kurczy i gorzej mu idzie przeciwdziałanie malefikom. Dzienny jest bardziej strzelcowy, nocny rybny.
Mars – w dziennych horoskopach bądź dziennym umiejscowieniu Mars działa jeszcze bardziej marsowo i mniej empatycznie. Może być bezwzględny i okrutny. Bardzo szkodliwa pozycja. Jednak gdy jest w swoim hajsie, bądź w nocnym horoskopie staje się łagodniejszy. To może być energia skoncentrowana na ochronę innych, bronienie słabszych. Dla takiego Marsa ważne jest poczucie bycia połączonym z innymi, wspieranie, karmienie, poleganie na sobie.

Słońce – potężne w swoim hayz (chyba, że w domu VIII, bądź XII). Hand zauważa, że współczesna astrologia nie zgadza się na to, że Słońce, które jest poniżej horyzontu będzie słabsze i w jakimś sensie gorsze, trudniejsze.
Wenus – w dziennym horoskopie, lub dziennie posadowiona będzie pokazywać osobę, która może podkreślać mocno swoje seksualne walory, bądź nie wchodzić w role jakie kiedyś były typowo przeznaczone dla kobiet. Czyli po prostu wyzwolona, niezależna, silna kobieta. U mężczyzny pokaże skłonność do silnych i dominujących kobiet. Natomiast Wenus w swoim hajsie to uosobienie kobiecości, matka, żona, gospodyni. Hand podkreśla, że Wenus, która jest poza swoją sektą nie będzie sprawiać żadnych problemów, a tak czy siak będzie ok. Dzienna Wenus to wojowniczy aspekt bogini Isztar, nocna to Isztar jako bogini miłości.
Merkury – w dziennym horoskopie jest dzienny, w nocnym nocny. Raczej u niego większe ma znaczenie to, czy ma kontakt z malefikiem, czy benefikiem, niż czy jest w swojej sekcie.
Księżyc – najbardziej nocne ciało niebieskie, uznawane nawet za lidera nocnych planet. W swoim hajsie może zapewnić wsparcie kobiet, dać silną pozycję zawodową i społeczną związaną z innymi ludźmi (na przykład robiąc coś, co związane jest z potrzebami innych osób). W dziennym horo, bądź ex conditione jest bardziej zależny od innych planet, które mogą go wspierać, bądź osłabiać. Może na przykład dać trudności w rozwoju zawodowym powodowane przez kobiety, albo problemy z matką.
Nauczyłam się tego od moich wspaniałych nauczycieli, że nie można sobie wziąć jednego elementu z horoskopu i go analizować w oderwaniu od reszty. W astrologii mamy zawsze wzajemne oddziaływanie cząstek tworzące całość. Na pewno sam Saturn w swoim hajsie nie wystarczy by człowiek był dyrektorem. Ale zobaczmy czy cokolwiek to daje. Na pierwszy ogień idzie kobieta, która pełni funkcje dyrektora. Nie pokażę tego horoskopu, ale uwierzcie mi na słowo, że to nocny horoskop, a Saturn jest w koniunkcji z ascendentem w męskim znaku. Czyli spełnia wszystkie warunki: w nocnym horoskopie pod horyzontem, w nocnym znaku. I mamy kierownicze stanowisko.
Inny przykład kobieta z Saturnem na ascendencie w Strzelcu. Jest to nocny horoskop, Saturn jest pod horyzontem, więc jest całkiem przyzwoicie, choć w nocnym horoskopie nie gra głównych skrzypiec. Tak posadowiony Saturn przejawia się jako dobra organizacja, umiejętność doprowadzania spraw do końca i osiąganie zamierzonego celu. Ta osoba potrafi wyspecjalizować się w jakiejś określonej dziedzinie i póki ta dziedzina ją interesuje jest dobrze, potem może się jej odmienić i szuka nowej dziedziny. Saturn jest władcą troistości Strzelca, jest w recepcji z Jowiszem w Wodniku, to wszystko sprawia, że manifestuje się pozytywnie (choć nie zawsze, aż tak dobrze to nie jest). Dodatkowo Słońce w Wodniku również jest poniżej horyzontu. Jedynymi planetami w horoskopie nie spełniającymi warunków jest Wenus będąca ex conditione: w dziennym znaku, poniżej horyzontu i Księżyc, który powinien być nad horyzontem, a nie jest, ratuje go jedynie żeński znak, choć niestety jest i tak dosyć słaby. Ta osoba nie odnajduje się w typowo kobiecych rolach, nie lubi gotować, nie interesuje się tego typu zajęciami. Inspiruje się takimi wzorcami jak: Maria Skłodowska-Curie, Maczig Labdron, Xena, Cristina Yang, Martyna Wojciechowska, Tsultrim Allione. 

Teraz celebryta, żeby można było pokazać kółko. Miley Cyrus. Jej Saturn jest idealnym przykładem posiadania swojego hajsu. W dziennym horoskopie dzienna planeta w dziennym znaku nad horyzontem. To samo można powiedzieć o jej Słońcu. Jedynie Jowisz się nie mieści w ramach naszych reguł, jak i Wenus. Księżyc i Mars spełniają warunki. Gdyby starożytni uznawali Urana i Neptuna, to by mieli dodatkowo podkreślenie nietypowości Wenus tej młodej piosenkarki. Ale gdybyśmy usunęli na moment Urana z Neptunem, to już samo to położenie tej planety na górze horoskopu za dnia, daje całkiem inne przejawienie – kto nie widział jej kontrowersyjnego nagrania i epatowania erotyzmem? Ale wracając do Saturna – w tak młodym wieku osiągnęła sporo. Dodatkowo jej Saturn wzmacniany jest trygonem od Jowisza. Czyli można powiedzieć, że jest on bardziej benefikiem niż malefikiem. 

Innym przykładem osoby, która miała Saturna w hayz jest Adolf Hitler. Jakby nie patrzeć, jednak zdobył uznanie i wysokie stanowisko (jednak w znaku swojego wygnania, plus kwadrat z Marsem - Hand podkreśla, że planeta może być wzmacniana i osłabiana przez wiele różnych czynników, a sam hayz to jeden ze wzmacniających elementów, gdy pojawiają się osłabiające, to może nie być tak kolorowo). Jednak jego Mars jest już w dużo słabszej pozycji: nocna planeta w dziennym horoskopie powyżej horyzontu w nocnym znaku.


Żeby jeszcze bardziej skomplikować sytuację kilka słów o halbie. To prawie to samo co hajz, tylko planeta nie musi być we właściwym znaku. Jest w swojej sekcie. Jest jeszcze taki podział, w którym mamy żeńskie i męskie ćwiartki horoskopu i to też się bierze pod uwagę3. B. Dykes wyjaśnia, że gdy planeta ma hayz to jest zdolna i kompetentna by działać, ma możliwość by się realizować w sposób spokojny, rozsądny, zbalansowany i pewny. Halb również pokazuje, że planeta może rozwinąć swoje skrzydła w sposób harmonijny.
Podział na dzienne i nocne horoskopy jest bardzo przydatny, szczególnie gdy korzystamy z punktów arabskich, czy gdy chcemy ustalić hyleg, dyrekcje czy firdarie. Pisze na ten temat P. Piotrowski w swojej książce „Reguły astrologii tradycyjnej”4 oraz M. Krogulska i I. Podlaska-Konkel w „Podręcznik astrologii”5. Obie panie podkreślają, że bardzo ważne jest to, czy horoskop jest dzienny czy nocny, bo od tego zależy czy ważniejszy w nim będzie Księżyc, czy Słońce. Brałam raz udział w warsztacie, w którym omawiane było znaczenie świateł w zależności od tego czy mamy noc, czy dzień. Myślę, że warto poświęcić tej kwestii więcej uwagi i przyjrzeć się temu w jak różne sposób manifestują się planety w zależności od sekty.

1Por. R. Hand, Night&Day. Planetary Sect in Astrology, 1995.
2Firmicus Maternus, Mathesis, cyt. Za P. Piotrowski, Dyrekcje przez troistości, Warszawa 2012.
3Por. P. Piotrowski, Dyrekcje przez troistości, Warszawa 2012. Zapis wykładu wygłoszonego na konferencji PTA.
4P. Piotrowski, Reguły astrologii tradycyjnej, Białystok 2011, s.55.
5M. Krogulska, I. Podlaska-Konkel, Podręcznik astrologii. Tom I, Warszawa 2014, s. 251-254.
Copyright © 2016 Siddhādeśa , Blogger